Bądź na bierząco - RSS

Narcyzm w Sarmacji i nie tylko?

czerwiec 19th, 2009 | 16 Komentarze/y | Kategoria: Felieton
Na początku chciałem przeprosić moich wiernych czytelników (tak, wiem - żarty się mnie dziś trzymają) za tą dłuższą przerwę w pisaniu mojego bloga. Również chcę zaznaczyć, że nie przepadam za państwem o nazwie Sarmacja, co oznacza, że poniżej obiektywnych sformułowań o tym państwie się nie znajdzie. Cóż, typowa polska zawiść we mnie siedzi…
Sarmacja nie tak dawno temu pokazała całemu światu swoją nową stronę. Jest przejrzystsza wg mnie od poprzedniej, usunęli także chłopca, który z wielką radością na twarzy składał przysięgę obywatelską Księstwa Sarmacji i słusznie. Ale dopiero teraz rzucił mi się w oczy kolejny szczegół, który faktycznie jest tak na prawdę pierdołą, pewnie i hasłem marketingowym, ale upierdliwego Ludwika Bourbona zmusiło to do głębszych rozważań na temat narcyzmu w mikronacjach.
Na samej górze sarmackiej witryny widnieje jakże honorowy zapis: “Największe Polskie Państwo Wirtualne”. Odważę się to stwierdzenie zdementować. Nie wiem czy największym, ale na pewno większym od Sarmacji państwem, choć przechodzącym w chwili obecnej mocny kryzys, jest Republika Wolnego Świata, zwana RWŚ (ostatnio zdaje się dodali równoległą nazwę Republika Wirtualna). Proszę państwa, nieważny jest fakt, czy mikronacje uznały jakieś państwo za mikronację. Jeśli jakiś wirtualny byt ma swoją państwowość i samo uznaje się za państwo, jakim prawem byty drugie i trzecie mogą poddawać wątpliwościom ich państwowość? Sarmacja jest największą polską mikronacją, to stwierdzenie nie podlega żadnym wątpliwościom. Gdzie jest powiedziane, że przynależność do instytucji “Mikronacje” jest wyrocznią tego czy jest się państwem?
Nachodzi teraz pytanie, czy Sarmaci celowo omijają prawdę, czy nie słyszeli nigdy o państwie RWŚ. Oczywiście prawidłową odpowiedzią jest to, że o RWŚ nie można było nie słyszeć, gdyż po pierwsze na starym forum pm było o nim bardzo głośno, po drugie RWŚ wysyłało wiele apelów do OPM. I kolejne pytanie: Czy to narcyzm? Wszystko wskazuje na to, że tak. Sarmacja właśnie między innymi z tych powodów nie uzyskała mojej sympatii - zapatrzenia się w sobie.
W tym artykule oberwało się głównie Sarmacji, ale to nie tylko ich wada. A żeby nie było tak, że innym dowalam a sobie nie to i sobie dowalę. W państwie UKZT, które ku mojej rozpaczy upadło, także reprezentowało narcystyczne usposobienie mieszkańców, ze mną na czele.
Tagi: , ,

Wojskowy Aleksik Aleksiov, cz. 1

maj 29th, 2009 | 2 Komentarze/y | Kategoria: Opowiadanie
Dzisiaj mam zaszczyt ogłosić, że co jakiś czas będę publikował swojego autorstwa opowiadania. Zacznę od opowiadania które zatytułowałem “Wojskowy Aleksik Aleksiov”. Opowiadanie to będzie komedią. Zapraszam zatem do czytania.

Ludzie zgromadzeni na placu niespokojnie czekają na wystąpienie Aleksika Aleksiova, który był przetrzymywany w obozach pracy wrogiego swojej ojczyźnie państwa. Tłum był bardzo podniecony, widać że z zniecierpliwieniem chce usłyszeć nacechowane emocjami wystąpienie Aleksika, 50-letniego już wojskowego Piotrusiova - państwa, które niedawno temu upadło.
Zostało przygotowane coś w rodzaju sceny, skonstruowanej z belek drewna. Na niej znajduje się mównica, oczywiście z mikrofonem, a obok mównicy flaga Piotrusiova. Nie zabraknie też i efektów świetlnych. Początek wykładu przewidziano na noc tak aby była absolutna ciemność. Na jednym z drzew, stojącym nieopodal sceny zamontowano reflektor, który będzie wysyłał skoncentrowany tylko na mówcy i fladze strumień światła.
Zbliża się absolutna ciemność. Ludziom stojącym w tłumie, którego liczebność trudno już oszacować, trudno jest zmieniać już swoją pozycję w nim, więc pozostaje im tylko czekać na wielkie rozpoczęcie. I właśnie nadchodzi ten upragniony moment. Już w absolutnej ciemności, na cały plac zaczyna rozbrzmiewać hymn Piotrusiova. Niektórzy zaczynają go śpiewać, niektórych ogarnia ogromna duma a jeszcze innych podniecenie, a niektóre panie nawet trochę przesadzają, bo ich dźwięki nie są dźwiękami hymnu, prędzej orangutana; a niektórzy panowie dostają nawet po twarzy od dam, którym nie podoba się, że coś je smyra po plecach i to coś bynajmniej nie jest ręką. Hymn kończy grać, jacyś trubadurzy podśpiewują teraz: „Niech żyje Aleksik mój, on zaraz oczyści ten cały gnój” i zapala się reflektor. Tłumowi okazuje się licha sylwetka zmęczonego życiem starca w wytartym mundurze o twarzy moczymordy.
- Witam was drogie Piotrusiovianki i drodzy Piotrusiovianie! - rozpoczyna okrzykiem Aleksik - przybyłem do was w celu przekazania pewnej odezwy!.
Tłum trochę jest zaskoczony, bowiem spodziewali się wysokiego, barczystego chłopa z twarzą zwycięzcy. Ochrypły, twardy głos Aleksika nieco naprawił wizerunek, ale mimo to lud sprawia wrażenie, że gdyby nie ta ciemność, chętnie by się stąd ulotniła. Aleksiov słysząc szepty w tłumie nieco się peszy, aczkolwiek kontynuuje swoje przemówienie.
Aleksiov spina się w klacie, robi poważną minę, chrząka i zaczyna głosić swe mądrości:
- Obywatele pogrążeni w rozpaczy po utracie czegoś wam najcenniejszego, waszej ojczyzny Piotrusiova. Sam odczuwam niesamowitą stratę, czy to moralną, czy to materialną. Piotrusiovo było dla mnie wszystkim! Kiedy siedziałem w obozie pracy, Piotrusiovo było moją odskocznią w moich myślach, która dodawała mi otuchy i siły do przetrwania obozu, gdzie trudy i znoje nie ustępowały mnie chociaż na krok. Dzisiaj, tu i teraz stoję przed wami, aby zakomunikować wam co musimy zrobić.
Słuchacze na te słowa reagują bardzo różnie. Jedni zostają wobec nich bierni, niektórzy wykazują zaciekawienie, nie wspominając już o tych co wydają dźwięki z dzikiej puszczy rodem. Z tłumu można usłyszeć pytania między innymi: “O, to ciekawe, co dalej, co będzie z nami?”, “co on pieprzy?”, albo nawet “jaki jest numer do jego dilera?”. W pierwszym rzędzie, którego Aleksik słyszy bardzo dobrze, siedzi facet, wygląda na to, że jako jedyny rozsądnie, aktywnie i na poważnie bierze cały wykład, który w stronę Aleksiova krzyknął z zapytaniem:
- Co planujesz Mistrzu?

[...]

No właśnie… co planuje Aleksik Aleksiov? Jeśli chcesz poznać dalsze losy wykładu Aleksiova, śledź uważnie następne wpisy na Blogu Ludwika Bourbona.
Tagi:

Fryderykonizm

maj 25th, 2009 | 7 Komentarze/y | Kategoria: Esej
Wczoraj napisałem o powstaniu nowego nurtu - fryderykonizmu. Dzisiaj opiszę wszystkie jego cechy. Najogólniej mówiąc jest to nurt zakładający, że konflikty są koniecznością do prawidłowego funkcjonowania mikronacjii. Jednak zagadnienie jest nieco głębsze i zamierzam to teraz wyjaśnić.
Stan w mikronacjach zmusił do powstania takiego nurtu, który ten obarcza całą winę za wszech obecny marazm właśnie brak konfliktów. Konflikty choć z założenia są złe, napędzają aktywność, co mikronacjom w chwili obecnej jest niezmiernie potrzebne. Nawet potężna Sarmacja odczuwa skutki kryzysu, choć głośno o tym nie mówi.
Konflikty, zarazem dzielą i łączą, dzielą wrogie fronty, łączą wewnątrz frontów. Zapomina się wtedy o wewnętrznych sporach które dzielą na co dzień a łączy się z swoimi towarzyszami w celu większej idei. I tu właśnie wyszła nam pierwsza cecha fryderykonizmu. Fryderykonizm bowiem zakłada, że konflikty są dobre o ile nie występują wewnątrz spójnego bytu np. wewnątrz jednego państwa i współbraci gospodarczych lub militarnych (lub wszelakich innych bliskich towarzyszy). Konflikty wewnątrz państwa są złe, gdyż niszczą jego płynność. Konflikty w tym dobrym znaczeniu wg fryderykonizmu w przestrzeni mikronacyjnej to konflikty tylko i wyłącznie na arenie między narodowej. Posłużę się powiedzeniem, że tylko głupcy w swoje gniazdo robią. Jednak nie tyczy się to nieswojego gniazda. Za przykład podam wojnę w Okoczii, gdzie jeden z pseudodyktatorów, którego imienia dziś nie wspomnę, wypowiedział wojnę Soszoinom. Wojna ta prowadzona była z klasą a w rezultacie wywołała wspaniałe poruszenie w Okoczii. Zaś wewnętrzne spory w UKZT doprowadziły te państwo (tylko praktycznie, bo władca upiera się, że nadal to państwo istnieje, przy czym jest to tylko teoretyczne istnienie) do upadku.
Pod uwagę chciałem jeszcze wziąć rozważania jakie miałyby być te konflikty. Odpowiedź brzmi wszelakie. Cel uśmierza środki. Jednak wszędzie ważny jest umiar. Konflikt, ten w dobrym znaczeniu, powinien być konfliktem samym w sobie, a nie środkiem do destrukcji oponenta. Fryderykonizm zakłada, że celem konfliktu jest równowaga dobra i zła w v-świecie, żadna destrukcja, budowanie waśni, lecz właśnie budowanie aktywności mikroświatowców za pomocą konfliktów. Jak pokazuje historia i chwile obecne mikroświata - brak zła powoduje marazm, a ten zaś upadek mikronacjii.
Na koniec pozostawiam chyba najważniejsze zagadnienie - jak miało by to wyglądać w praktyce? Konflikt może mieć wiele form. Na przykład kwestie Morvanu. Konflikt między tym wyrwoterytorystycznym państwem, a jego macierzą Sarmacją myślę, że można uznać za sztandarowy przykład sensowności fryderykonizmu. Konflikt ten dodawał tylko smaczku polskiemu v-światowi, pobudzał Morvan jak i Sarmację do różnych działań, a osoby postronne do najzwyklejszej dyskusji. Podobnie WRE i Scholandia. Jednak konflikty o jakich mówię nie muszą się tylko objawiać w państwach wyrwoterytorystycznych, które ogłosiły secesję. Konflikty mogą objawiać się na różnych płaszczyznach, np jeszcze już wspomniane wojny. Oczywiście ich sensowność w mikroświecie to rzecz dyskusyjna, ale wojna w naszej przestrzeni wirtualnej spełnia zasady fryderykonizmu, gdyż tak na prawdę nie jest środkiem do zniszczenia oponenta (o ile nie mówimy o np włamywaniu się na serwery) a tylko urozmaiceniem mikronacyjności, bo nie da się zniszczyć wirtualnych miast, wirtualnych gospodarek, które de facto nie istnieją. Oczywiście tych przykładów można by dwoić i troić.
Reasumując fryderykonizm z założenia jest nurtem wydającym się być przyszłościowym, a ci, którzy widzą sens istnienia czegoś takiego jak mikronacje powinni zastanowić się nad wdrożeniem fryderykonizmu w życie. Oczywiście nie znam dokładnych przyczyn kryzysu w polskich mikronacjach. Może to masowe znudzenie i wystarczy kilka bodźców aby zaciekawienie wróciło? Weszliśmy w rutynę, która spowodowała marazm i potrzeba gruntownych zmian? Może wszyscy utracili poczucie sensu wirtualnego istnienia? To zagadnienia już na inny artykuł.
Tagi:

Powstaje nowy nurt myślowy!

maj 24th, 2009 | 10 Komentarze/y | Kategoria: Felieton
Zaintrygowany wczorajszą gadu-gadową dyskusją postanowiłem kontynuować problematykę mikronacjii. Jest źle, to chyba wszyscy widzą. Wszyscy się tylko do siebie uśmiechają, a przepych obraca się w nicość. Jest takie powiedzenie, że zgoda buduje, niezgoda rujnuje, lecz chyba nie w mikronacjach. V-świat potrzebuje kłótni, potrzebuje wrogów, terrorystów, a państwa zamiast się współmiłować, powinny się współnienawidzić. Widząc dwóch mikroświatowców kłócących się powinna pchać się do ust dla nich rada: “nie idźcie tą drogą”, zaś nie w dzisiejszych czasach, bo dzisiaj wszyscy powinni propagować takie rady: “idźcie tą drogą, a ja za wami”.
Postanawiam, że od dziś będę propagował nowy nurt w mikronacjach, głównie za pośrednictwem mojego bloga, a nazwę go od imienia osoby, którą powinno się dziś naśladować. Nurt ten nazywam fryderykonizmem. Dla niewtajemniczonych osobą ku czci której nazwałem ten nurt jest mój v-brat Fryderyk Bourbon, teoretycznie obecny arcyksiążę Udzielnego Księstwa Zakonu Templariuszy. Nurt ten będzie propagował konflikty w mikronacjach jako konieczność do przetrwania mikronacjii. Dokładna charakterystyka nurtu zostanie przedstawiona niebawem.
Wyznawcy nurtu, w tym i ja, zaczęliśmy już działać. Jednej z fabryk, której lokalizacja jest ściśle tajna, powstała maszyna nazwana “Rozrusznik Mikronacjii 1001 Turbo Max”, jej zdjęcie przedstawiam poniżej.
Maszyna, która ma rozruszać mikronacje

Sposób jej działania znany na razie jest tylko jej twórcom, bo jest to wszystko objęte klauzurą. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że w tej samej fabryce, gdzie znajduje się maszyna rozrusznik, znajduje się również montownia głowic atomowych.
Osobiście zapraszam wszystkich do przyłączenia się do akcji rozpowszechniania fryderykonizmu, bowiem jest to chyba jedyny ratunek, z jakim możemy pobiec mikronacjom.
Tagi:

Przemyślenia po przerwie w mikronacjach

maj 23rd, 2009 | 3 Komentarze/y | Kategoria: Felieton
Nie było mnie jakiś czas w mikronacjach, może nie jest to jakiś wyjątkowo długi czas, ale za ten okres wydarzyło się wiele, a raczej nie wydarzyło… Mikronacje przechodziły kryzys, który może nawet jeszcze się nie zakończył. Kiedy udało mi się przez ten okres czasu wejść czasem na planetę nieraz miałem wątpliwości czy nie wszedłem przypadkiem na serwis sportowy. Prawie cała bowiem planeta była przepełniona wiadomościami sportowymi. Widocznie temat sportu jest tematem zastępczym i nie ma się tu czemu dziwić. Jak w mikronacjach wszechobecny marazm, to trzeba go jakoś zamazać. Wiadomo, systemy sportowe działają automatycznie, bez względu na to czy ktoś te drużyny przed meczem ustawia i jest o czym pisać. Ostatnio sytuacja w mikronacjach uległa nieznacznej poprawie i zobaczymy jak będzie dalej.
Powstało kilka nowych mikronacji, kilka oczywiście upadło, a w szczególności trzeba zwrócić uwagę na VRP. Państwo to miało bogatą historię, lecz niestety upadło. Powstała Monarchia Neverweld, w której mam przyjemność być obywatelem. Także twór o nazwie Republika Francuska wywołał swoim powstaniem wiele kontrowersji, a moim zdaniem jest marnym tworem chcącym dorównać Monarchii Austro - Węgier co moim zdaniem im się nie uda. Sarmacja nadal się panoszy, ale widać, że kryzys i jej nie ominął.
Bez względu jednak na ten cały marazm wydaje mi się, że mikronacje nadal spełniają doskonale swoją rolę, czyli potrafią rozerwać człowieka i oderwać od trudnego życia rzeczywistego.

O autorze

maj 16th, 2009 | 1 Komentarz | Kategoria: Od autora
Nazywam się Ludwik Bourbon. O mikronacjach dowiedziałem się w 2007 roku i wtedy do nich dołączyłem. Swą przygodę rozpocząłem w Udzielnym Księstwie Zakonu Templariuszy. Następnie w Micropolis, WRE oraz Carstwo Rosyjskie. Po tym okresie mój pobyt w mikronacjach stanął pod znakiem zapytania ze względów na świat realny i faktycznie po części zniknąłem z mikronacji. W pewnym okresie, kiedy na FPM dostrzegłem dużą ilość nowo powstałych tzw. “yoyonacji” postanowiłem zażartować z nich tworząc Republikę Moherową, państwo które z założenia miało upaść w przeciągu tygodnia, jednak wbrew moim oczekiwaniom tak się nie stało. Całe to przedsięwzięcie stało się niesamowicie silnym ruchem społecznym w całych mikronacjach, a mohery dzisiaj kojarzą się w mikronacjach jednym z państwem o dużym potencjale, a drugim za symbol kiczu w mikronacjach. Tak czy inaczej ten rozdział w swoim v-życiu uważam za zamknięty.
W tamtym okresie przed moim zniknięciem z mikronacjii zostałem chyba serdecznie znielubiony. Dzisiaj chcę trochę ocieplić swój wizerunek. Oczywiście w miarę możliwości. Jeśli powodem tego, że mnie nie lubiono było moje dość grubiańskie zachowanie, to stwierdzam, że jest szansa. Jednak jeśli powodem nielubienia mnie były moje poglądy, to stwierdzam, że szans na ocieplenie mojego wizerunku nie ma. Powiem dodatkowo, że jeszcze bardziej umocniłem się w swoich poglądach.
Dzisiaj zamieszkuję Monarchię Neverweld i zamierzam działać z myślą o jej lepszej przyszłości.